Daję Owsiakowi

Jurek Owsiak – osoba dzisiaj na pierwszym planie. Na językach wszystkich polaków. Tak, jest twarzą główną swojej corocznej akcji po raz 25. Szczerze – mam do gościa dystans. Duży dystans. Bardzo duży dystans. Bazuję na opinii, która jest nam serwowana. Nie wiem na ile jest ona zgodna z prawdą. Nie znam jego stopnia uczciwości.

Ale powiem tak. Jakąkolwiek ma opinię – szanuję. Jakiekolwiek ma poglądy – szanuję, nie widzę innej opcji. I niestety jego działania czasem wybiegają daleko poza moją linię krytyczną, ale powiem to jeszcze raz – szanuję gościa. Nie za to kim jest, w co wierzy, czy co mówi – ale właśnie za dzisiejszą akcję.

I tak wyczuwam w nim pewną hipokryzję – chociażby w kwestii ubiegłorocznego czarnego protestu, ale odważę się powiedzieć, że wszyscy jesteśmy w jakimś aspekcie (mniejszym lub większym) hipokrytami. Niestety.

Z panem Jurkiem mogę totalnie różnić się poglądami, ale chapeau bas za tą właśnie jedną akcję w roku. Uczciwie powiem, że nie obchodzi mnie jego działalność poza dzisiejszą imprezą. Przez 364 dni w roku, nie śledzę jego drogi, wypowiedzi czy działań. Nie, bo nie. Nie interesuje mnie gdzie spędza wolny czas, na co wydaje pieniądze, z kim się trzyma.

Interesuje mnie WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY i tyle.

Szumna impreza. Z roku na rok zastanawiam się nad jej trafnością. Rozumiem tych którzy nie chcą wspierać tej akcji – rozumiem bo niejednokrotnie miałam podobne wątpliwości. Zadawałam sobie pytanie czy katolik może wspierać WOŚP.

Jasne, zdecydowanie łatwiej jest nam wspierać akcje, z którymi się w 100% zgadzamy, czy to w sensie ideowym, czy z osobami pomysłodawców. Możemy – pomagajmy. Jest naprawdę wiele możliwości. Możemy wspierać Caritas, Polską Akcję Humanitarną, Szlachetną paczkę… Wszystko in plus. Nie musimy pomagać Owsiakowi, ja chcę.

Kościół nie ma monopolu na dobro. Dobre rzeczy chcą i mogą robić także ludzie, którym nie jest po drodze z nauczaniem Kościoła.

Nie mam pojęcia ile pieniędzy z tej zbiórki faktycznie trafia na sprzęt szpitalny, ale wspieram. Wspieram bo jest to dobre. Wspieram, nawet gdyby mniejsza część miała trafić tam gdzie powinna. 

Z całą tą akcją mam w sumie jeszcze jeden problem – co jest nie tak, że sprzęt który powinien być na wyposażeniu szpitali muszą finansować ludzie, właśnie za pomocą takich akcji? To jest przykre, że trzeba uzupełniać te braki.

Chcę wspierać tą akcję z miłości. Z miłości do najbliższych – nie robię tego aby podbić Owsiakowi statystyki. Robię to jako swoistego rodzaju ubezpieczenie. Kiedyś może się okazać, że ktokolwiek z mojej rodziny, moich bliskich bądź ja będę potrzebowała właśnie sprzętu z czerwonym serduszkiem, którego bez tej akcji mogłoby zabraknąć.