liturgista-terrorysta?

Świadomość liturgii, czyli ziemskiego centrum chrześcijańskiego życia nie bierze się ot tak. Zdecydowanie zmienia człowieka wewnętrznie. Zaczyna się zwykle niewinnie, i nie, nie grozi nagłą zmianą koncepcji swojego życia, niemniej jednak – stopniową na pewno. Umówmy się -osoba która poznała liturgię, nie może jej nie kochać, ale mimo miłości może ją traktować po omacku.

Liturgia sama w sobie jest tworem pięknym (a przynajmniej powinna być).

Liturgia Mszy świętej jest ofiarą Chrystusa na krzyżu. Nie powinna być przypadkowa czy okraszona inwencją twórczą.

Dla liturgii zasadniczą rzeczą jest ustanowienie. Liturgia nie może wypływać z naszej fantazji bądź kreatywności, gdyż wówczas pozostawałaby wołaniem pozbawionym odzewu lub też byłaby jedynie samopotwierdzeniem.                                                                                                        Benedykt XVI

Nie ukrywajmy, są przepisy, dotyczące naprawdę wielu kwestii, przez miejsce celebracji (w którym super klimatyczna plaża – nie jest godnym miejscem), kwestie szat i paramentów, modlitw. Ale i o tym czasami pamiętać trudno. 

Liturgiści mają trudne życie.

Pół żartem, pół serio, ale coś w tym jest.

Osoba świecka nie raz może się spotkać ze szkalowaniem, bo przecież co ona może wiedzieć. Mówi się, że ksiądz wie lepiej. Jasne, nie neguję, ale czasami można mieć poważne wątpliwości.

Może się okazać, że mechanik samochodowy czy sprzątaczka ma zdecydowanie większe pojęcie, wszak jest prawdziwym pasjonatem. Nie jest powiedziane, że trzeba skończyć konkretny kurs teologiczny, aby znać się na liturgii i móc się wypowiadać. 

Liturgia jest rzeczą wspólną, my w niej uczestniczymy i za nią odpowiadamy.

Kiedyś wydawało mi się, że znajomość wewnętrznej i budulcowej warstwy liturgii Mszy świętej jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla grona braci kapłańskiej. Jak coś się w kościele działo – to na pewno tak jak było, było dobrze, bo przecież kapłani wiedzą co robią,i z Czym (Kim) mają do czynienia.

U nas się naucza dzieci Katechizmu, natomiast dorosłych się w Kościele błogosławi. A Pan Jezus robił dokładnie na odwrót – dzieci błogosławił, a nauczał dorosłych. Trzeba tę książkę przerobić strona po stronie z ambony, a dorosłymi ludźmi, którzy sobie nie zdają sprawy z tego do czego przynależą.

Wojciech Cejrowski

– do gościa mam dystans, ale tym tekstem trafił w sedno. Dzieciom mówi się naprawdę wiele, a nie daje się im przykładu. Dorośli potrzebują tej wiedzy, zdecydowanie bardziej niż dzieci, chociażby po to właśnie aby przekazywać ją dalej.Uważam, że dla szanujących się katolików formacja liturgiczna powinna postawiona być naprawdę wysoko. Katolik powinien wiedzieć co wolno, a czego nie należy robić.

Dla mnie kwestią naprawdę niecierpiącą zwłoki, jest wpajanie tej wiedzy. Mamy zdecydowany problem.

Często można usłyszeć tłumaczenie, że coś jest dobre bo „w naszej parafii tak jest” / „a nasz ksiądz się na to zgadza” / „nikt sobie z tego nic nie robi”.

Szczerze, poziom dość żenujący.

Trzeba wpoić sobie to, że przepisy nie są po to żeby je łamać, i tak jest także w kwestiach dotyczących Mszy świętej, a nawet ośmielę się powiedzieć, że dla katolików powinny być to jedne z najważniejszych przepisów.

To, że powinno się śpiewać pieśni takie a nie inne, że każdy instrument nie jest przeznaczony do użytku liturgicznego, że kadzidłem nie wymachuje się jak chce, że w kościele nie należy klaskać…

Od klaskania w moim przypadku się zaczęło. Nie klaszczę w kościele, nigdy.

Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki.

Benedykt XVI

Moja „przygoda” z zainteresowaniem przepisami liturgicznymi, zaczęła się właśnie od tego cytatu z Ducha Liturgii, mojego ukochanego Papa Ratzi. To wtedy zdałam sobie sprawę, że nie na wszystko w liturgii można pozwalać i nie wszytko można robić.

Czasami rzeczy wydające się mało istotnymi – rzutują na jakości liturgii.

Różnica między liturgista a terrorystą polega na tym, że z liturgistą nie da się negocjować.

Kapłan, który wiernie sprawuje Mszę świętą według norm liturgicznych, oraz wspólnota, która się do nich dostosowuje, ukazują w sposób dyskretny, lecz wymowny swą miłość do Kościoła

Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia